-Hej mamo, tato.
-Cześć córcia! - zawołali rodzice chórem. - Wyspałaś się?
-Taaak. - odpowiedziałam.
Ja zatem poszłam do kuchni i zrobiłam sobie śniadanie i coś do picia. Usiadłam przy stole kuchennym i przyglądałam się porannej gazecie oraz ulotką. Po zjedzeniu pysznego śniadania, poszłam do łazienki. Umyłam włosy na dzisiejszy wypad do kina i zawiązałam je w turban. Poszłam do swojego pokoju i wpatrywałam się w garderobę. Musiałam przyszykować sobie ładne ciuchy na spotkanie z Jamesem. Dawno nigdzie razem nie wychodziliśmy. Chociaż ,że był moim najlepszym przyjacielem, czułam do niego miętkę. Dogadywaliśmy się doskonale, ale zawsze gdzieś tam ,troszkę się w nim podkochiwałam. Ee tam, to było w podstawówce. Byłam młoda i nawet nie wiedziałam co znaczy słowo ,,miłość". Mieliśmy iść na dość przyzwoity film. Wybrałam słodką i kuszącą kreacje.
Jest to jasno-pudrowa sukienka z czarnymi ,minimalnymi dodatkami. Była ona piękna oraz przeurocza. Nie mogłam się doczekać ,aż ją założę. Po wyszykowaniu sobie ubrań na dzisiejsze popołudnie udałam się do łazienki. Rozplątałam włosy i wyciągnęłam suszarkę i prostownicę. Zrobiłam sobie super fryzurę. z godziny 9.00 zrobiło się około 11.00. Zrobiłam sobie delikatny makijaż z kreską. Wyglądało to pięknie do mojej kreacji. Byłam już gotowa na wypad do kina. Zadzwoniłam do Kat.
<ROZMOWA PRZEZ TELEFON>
-Hej Kat.
-Hej ,co tam Jul? Gotowa?
-Tak a ty?
-Ja też.
-Może wpadniesz do mnie do czasu jak przyjedzie po Nas James?
-Jasne, z chęcią. Zaraz będę.
-Ok, a już jesteś uczesana i umalowana?
-Tak, zabiorę ze sobą ciuchy i ubiorę się później u Ciebie. Zaraz będę kochana.
-Okej.
Powiedziałam ostatnie słowo i rozłączyłam się. Po 2 minutach Kat była już u mnie. Przywitała się z moimi rodzicami i poszła na górę. Ja w tym czasie szłam poinformować mamę o wyjściu do kina.
-Maaamo dziś o 14.00 idę do kina więc nie będę jeść obiadu, zjem coś z KFC.
-Dobrze kochanie, przytyj trochę bo wyglądasz jak patyk.
-No dobrze. Już nie gadaj ,że jestem taka chuda. Na swój wiek wyglądam dobrze.
-No ok ok.
Poszłam na górę do Kat. Ona zdążyła wyciągnąć swoje ciuchy na moje wielkie łóżko.
-Wow! Kat. To jest piękne.
Kat przyniosła ze sobą na prawdę piękną sukienkę. Pewnie bardzo droga.
Prawda, że piękna? Była czarno biała ,ozdobiona ćwiekami. Gdzie nie gdzie była wycinanką. Piękna sukienka.
-Dziękuje - odpowiedziała słodko Kat. - A wiec pokaż mi twoją - powiedziała po chwili.
Wyciągnęłam z szafy moją sukienkę. Kat była zachwycona moją sukienką. Zawsze pokazywałyśmy sobie nowe ciuchy albo razem chodziłyśmy do sklepu i doradzałyśmy sobie. Wymieniamy się ciuchami ponieważ nosimy ten sam rozmiar rzeczy. Ubrałyśmy się razem w swoim pokoju i zapakowałyśmy najpotrzebniejsze przedmioty do torebek. Obrałyśmy buty i zeszłyśmy an dół. Schodząc po schodach mama spojrzała na nas i zwiększyła oczy ze zdziwienia, odezwała się.
-O ja cię! Córciu, Kat ,jak wy pięknie wyglądacie!
-Oj niech pani nie przesadza - odezwała się Kat.
-Dziękuje mamo - podeszłam do mamy i przytuliłam ją.
W tych butach wyglądałam jak jakaś modelka a mama, jak karzełek. Byłam strasznie wysoka. Patrzyłam na nią z góry a przytulając ją ,zniżyłam się. Pożegnałyśmy się z mamą i wyszłyśmy. Po chwili podjechał pod mój dom James. Miał nowy samochód. Przed ten miesiąc trochę się zmieniło. A więc zajęłam miejsce z przodu a Kat z tyłu. Rozmawialiśmy o czym się dało. Do kina mieliśmy 20 minut więc każdy zdążył opowiedzieć co się u niego działo przez ostatni miesiąc. Gdy dojechaliśmy do kina odebraliśmy bilety z kasy i czekaliśmy na sofach. Kontynuowaliśmy rozmowę z samochodu i tuż przed wejściem do kina ,James kupił nam po największym kuble popcornu. Owszem, prawie wszystko zjadłyśmy przed seansem więc kupił nam następny. Zawsze był miły i kupował nam to co chciałyśmy ,a my nie za bardzo chciałyśmy go wykorzystywać, ale on zawsze miał szacunek do kobiet, nawet zapłacił nam za bilety. Film trwał ponad 2 godziny ale był super. Można nawet się rozpłakać, ale jestem z Kat mocne i ... trzymałyśmy się za rękę, co było dziwne. Wyszłyśmy z kina awaryjnym wyjściem. Zawsze nas wypuszczają na dwór. Musieliśmy cofać się do głównego wyjścia. Obejrzeliśmy kilka sklepów. Miałam przy sobie kieszonkowe. Pomyślałam, że zaszaleje. Z każdego sklepu wychodziłam z pełny rękoma. James pomagał mi mieść wszystkie torby. Moje oszczędności z całego życia. Była to duża sumę i jak na całe życie zbierania, nie za dużo wydałam. Kat poszła do toalety a ja i James chodziliśmy w pobliżu toalet. W pewnym momencie ,na wystawie zauważyłam piękną sukienkę. Pomyślałam ,że wejdę do sklepu pytając o cenę. Była za wysoka jak na jedną sukienkę, pomyślałam.
-I co ,ile kosztuje - spytał James.
-350zł - odparłam i wzdychnęłam smutno.
James po jakimś czasie odparł.
-Ja ci ją kupię.
Zrobiłam wielkie oczy i spojrzałam na niego.
-Nie, nie kupuj mi jej. Jest za droga. Wystarczy, że wstawiłeś nam kino i popcorn - powiedziałam.
-No dobrze, jeśli sobie tego życzysz.
-Dziękuje - odpowiedziałam i uśmiechnęłam się i przytuliłam się do niego.
Po chwili z toalet wyszła Kat.
-To co ,idziemy coś zjeść - zapytała Kat.
-Jasne - odpowiedział James i wyszliśmy z galerii.
-Gdzie jedziemy? - zapytałam.
-Zobaczysz - odpowiedział
Zapakował moje torby do bagażnika bo nigdzie indziej by się nie zmieściły. Weszłam do samochodu i pojechaliśmy. Jechaliśmy 5 minut i byliśmy na miejscu. Mieszkam w Dublinie od urodzenia, ale nigdy nie byłam w tym miejscu, do którego jechaliśmy. Zabrał nas do wykwintnej restauracji.
Piękna i nowoczesna restauracja z żółtymi dodatkami. Dziś była otoczona ludźmi ale znalazło się dla nas miejsce. Stanęłyśmy z Kat przy Jamesie i czekałyśmy. Poprosił o rezerwacje numer 4. Czyżby wcześniej zarezerwował nam miejsce? Kelner zaprowadził nas do stolika. Był on pięknie ozdobiony. James odsunął nam kolejno krzesła i podsunął je przy siadaniu. Zachował się jak dżentelmen. Następnie on usiadł. Przyniesiono nam kartę dań. Jak spojrzałam na cenę, to aż mi oczy wyszły na wierzch. Jedno danie kosztowało połowę z mojej wymarzonej sukienki. James nie odpuści i będzie się upierał na zapłacenie za obiado-kolacje.
-Wybierzcie co chcecie, ja zapłacę.
-James... - odpowiedziałam przedłużając zdanie.
-Nie ma żadnego James. Ja zaproponowałem wypad z wami do kina i na obiad wiec ja zapłacę.
W karcie widziałam tylko same nowości. Nowe potrawy i pewnie też smaki. Spróbowałam jednej z potraw. Po kilku minutach, każdy dostał swoje danie. Na moim talerzu było pełno składników. Ziemniaki ,warzywa, sos. Nie wiedziałam za co mam się zabrać ,ale byłą bardzo pyszne. Nigdy nie jadłam tak dobrej potrawy. Po zjedzeniu James poprosił o rachunek. Jak usłyszałam tę liczbę, padłam. James nie zrobił jakieś dziwnej miny, tylko po prostu dał kelnerowi kartę kredytową. Był bardzo bogaty. Miał bogatą mamę i dostawał jeszcze z alimenty ponieważ miał już 18 lat. Był o rok starszy ode mnie i Kat. Po chwili wyszliśmy z restauracji i zaczęliśmy się śmiać.
-Haha! James byłeś taki poważny. - zaśmiała się Kat
-Haha! Kat, ta wdzięczność za przyniesienie dania! - roześmiałam się
-No co ,klasę trzeba mieć! - zawołał James.
Była już 19.00 godzina ,poszliśmy do samochodu i pojechaliśmy do domu. Odprowadził Kat i podszedł do samochodu. Wyjął wszystkie moje torby i wszedł do mojego domu a ja za nim. Przywitał się z moimi rodzicami i poszliśmy na górę. Położył wszystkie torby z ciuchami w wejściu do mojego pokoju i wszedł do niego. Oparłam się o ścianę i powiedziałam:
-Dziękuję James, za dzisiaj i za to, że przytargałeś tu moje torby.
-Ja też dziękuje, że spędziłaś ze mną dzień. - powiedział i pocałował mnie namiętnie w usta.
Popatrzeliśmy sobie w oczy. Byłam bardzo tym podekscytowana. Pierwszy raz nie miałam wątpliwości do tego, żeby go pocałować. Bałam się, że przez to nasza przyjaźń się może tak w jednej chwili skończyć. Jednak czułam się pewnie. To tylko raz. Nic wielkiego.
-No to, ja już może pójdę - powiedział.
-Dobrze - odpowiedziałam i uśmiechnęłam się.
Odprowadziłam go do samych drzwi. Następnie weszłam delikatnie po schodach i poszłam do swojego pokoju. Zdjęłam buty, rozpakowałam torebkę i poszłam do łazienki. Rozebrałam się i weszłam do wanny. Zrelaksowałam się. Po jakimś czasie siedzenia w wannie ubrałam się w piżamę i poszłam do swojego pokoju. Zeszłam na dół do rodziców i wspólnie oglądaliśmy telewizor. Z 20.00 zrobiła się 23:00 więc stwierdziłam, że pójdę do pokoju i się położę. Jak stwierdziłam, tak zrobiłam. Położyłam się wygodnie i zabrałam telefon do ręki. Napisałam SMS do Jamesa.
<SMS>
Ja: Hej James, to ja Juliett. Chciałam ci jeszcze raz za dzień i za to na końcu :-)
Nie czekałam długo za odpowiedzią. Po kilku minutach odpisał
James: Hej. Na prawdę nie ma za co to byłą przyjemność. To na końcu było prosto z serca Juliett.
Ja: Pozwolisz, że pójdę spać.
James: Dobrze, ale musimy się umówić.
Ja: OK no to o 15:00 u mnie?
James: Dobrze, dobranoc :*
Ja: Dobranoc.
James wysłał mi buziaczka na końcu. To było wspaniałe. Jutro do 15 musiałam się ogarnąć więc poszłam spać. Obudziłam się o godzinie 10:00. Szybko wstałam i poszłam do łazienki się ogarnąć. Umyłam zęby ,uczesałam się w koka i zrobiłam lekki makijaż.
Zeszłam na dół, zajrzałam do lodówki i zrobiłam sobie śniadanie. Przygotowałam wszystko na sandwicze. Wyjęłam toster i zaczęłam robić ciepłe tosty. Usiadłam przed telewizorem i oglądałam jakieś bajki. Poczułam się jak pięciolatka. Zawsze jadłam śniadanie i oglądałam poranne bajki. Zaczynały się one od 7.00 a u mnie 7.00 to świt. Za to tu ,teraz w prawdziwym świecie ,nie w wehikule czasu było przed 11 i z niecierpliwością czekałam na Jamesa. Odłożyłam talerz do zmywarki i poszłam na górę. Otworzyłam laptopa i weszłam na facebooka. Mało osób online, bo wakacje i przeważnie wstawali około godziny 13.00 a prawdziwe czatowanie zaczynało się o 22.00. A więc weszłam na czat z Kat.
<CZAT Z KAT>
Ja: Hej Kat, nie uwierzysz
Kat: Uwierzę, tyko powiedz w co mam wierzyć.
Ja: A no więc ... WCZORAJ CAŁOWAŁAM SIĘ Z JAMESEM!
Kat: WOOOO!
Kat bardzo chciała żebyśmy byli razem z Jamesem, jednak jej przyjaźń długo by z nami jeszcze trwała a nie tak jak moja i Jamesa . Pisałyśmy jeszcze z 2 godziny. Zadzwonił do mnie James.
<ROZMOWA PRZEZ TELEFON Z JAMESEM>
James: No hej ,Juliett.
Ja: Hej hej.
James: Mogę wpaść wcześniej?
Ja: Jasne! O której będziesz?
James: Zaraz będę, długo czekać nie będziesz musiała.
Ja: No okey.
Rozłączyłam się i od razu ktoś zadzwonił do drzwi. Krzyknęłam:
-JA OTWORZE MAMO, TO DO MNIE!
Otworzyłam drzwi i okazało się, że to był James. Pewnie rozmawiał ze mną i był przed moim domem.
- No hej - odezwał się James.
-Cześć ,cześć ,wchodź.
Wszedł do domu i pocałował mnie w policzek. Zawsze byliśmy tylko przyjaciółmi, a teraz - całusy.















