czwartek, 29 sierpnia 2013

Rozdział 4

Zamknęłam oczy i oddałam się w objęcia Morfeusza. Następnego dnia obudziłam się o godzinie 9.00. Miałam 5 godzin ,żeby się ogarnąć do kina. Zeszłam na dół do kuchni. Mama z tatą siedzieli w salonie, pijąc kawę i oglądając wiadomości. Przywitałam się.
-Hej mamo, tato.
-Cześć córcia! - zawołali rodzice chórem. - Wyspałaś się?
-Taaak. - odpowiedziałam.
Ja zatem poszłam do kuchni i zrobiłam sobie śniadanie i coś do picia. Usiadłam przy stole kuchennym i przyglądałam się porannej gazecie oraz ulotką. Po zjedzeniu pysznego śniadania, poszłam do łazienki. Umyłam włosy na dzisiejszy wypad do kina i zawiązałam je w turban. Poszłam do swojego pokoju i wpatrywałam się w garderobę. Musiałam przyszykować sobie ładne ciuchy na spotkanie z Jamesem. Dawno nigdzie razem nie wychodziliśmy. Chociaż ,że był moim najlepszym przyjacielem, czułam do niego miętkę. Dogadywaliśmy się doskonale, ale zawsze gdzieś tam ,troszkę się w nim podkochiwałam. Ee tam, to było w podstawówce. Byłam młoda i nawet nie wiedziałam co znaczy słowo ,,miłość". Mieliśmy iść na dość przyzwoity film. Wybrałam słodką i kuszącą kreacje.






Jest to jasno-pudrowa sukienka z czarnymi ,minimalnymi dodatkami. Była ona piękna oraz przeurocza. Nie mogłam się doczekać ,aż ją założę. Po wyszykowaniu sobie ubrań na dzisiejsze popołudnie udałam się do łazienki. Rozplątałam włosy i wyciągnęłam suszarkę i prostownicę. Zrobiłam sobie super fryzurę. z godziny 9.00 zrobiło się około 11.00. Zrobiłam sobie delikatny makijaż z kreską. Wyglądało to pięknie do mojej kreacji. Byłam już gotowa na wypad do kina. Zadzwoniłam do Kat.
<ROZMOWA PRZEZ TELEFON>
-Hej Kat.
-Hej ,co tam Jul? Gotowa?
-Tak a ty?
-Ja też.
-Może wpadniesz do mnie do czasu jak przyjedzie po Nas James?
-Jasne, z chęcią. Zaraz będę.
-Ok, a już jesteś uczesana i umalowana?
-Tak, zabiorę ze sobą ciuchy i ubiorę się później u Ciebie. Zaraz będę kochana.
-Okej.
Powiedziałam ostatnie słowo i rozłączyłam się. Po 2 minutach Kat była już u mnie. Przywitała się z moimi rodzicami i poszła na górę. Ja w tym czasie szłam poinformować mamę o wyjściu do kina.
-Maaamo dziś o 14.00 idę do kina więc nie będę jeść obiadu, zjem coś z KFC.
-Dobrze kochanie, przytyj trochę bo wyglądasz jak patyk.
-No dobrze. Już nie gadaj ,że jestem taka chuda. Na swój wiek wyglądam dobrze.
-No ok ok.
Poszłam na górę do Kat. Ona zdążyła wyciągnąć swoje ciuchy na moje wielkie łóżko.
-Wow! Kat. To jest piękne.
Kat przyniosła ze sobą na prawdę piękną sukienkę. Pewnie bardzo droga.






Prawda, że piękna? Była czarno biała ,ozdobiona ćwiekami. Gdzie nie gdzie była wycinanką. Piękna sukienka.
-Dziękuje - odpowiedziała słodko Kat. - A wiec pokaż mi twoją - powiedziała po chwili.
Wyciągnęłam z szafy moją sukienkę. Kat była zachwycona moją sukienką. Zawsze pokazywałyśmy sobie nowe ciuchy albo razem chodziłyśmy do sklepu i doradzałyśmy sobie. Wymieniamy się ciuchami ponieważ nosimy ten sam rozmiar rzeczy. Ubrałyśmy się razem w swoim pokoju i zapakowałyśmy najpotrzebniejsze przedmioty do torebek. Obrałyśmy buty i zeszłyśmy an dół. Schodząc po schodach mama spojrzała na nas i zwiększyła oczy ze zdziwienia, odezwała się.
-O ja cię! Córciu, Kat ,jak wy pięknie wyglądacie!
-Oj niech pani nie przesadza - odezwała się Kat.
-Dziękuje mamo - podeszłam do mamy i przytuliłam ją.
W tych butach wyglądałam jak jakaś modelka a mama, jak karzełek. Byłam strasznie wysoka. Patrzyłam na nią z góry a przytulając ją ,zniżyłam się. Pożegnałyśmy się z mamą i wyszłyśmy. Po chwili podjechał pod mój dom James. Miał nowy samochód.  Przed ten miesiąc trochę się zmieniło. A więc zajęłam miejsce z przodu a Kat z tyłu. Rozmawialiśmy o czym się dało. Do kina mieliśmy 20 minut więc każdy zdążył opowiedzieć co się u niego działo przez ostatni miesiąc.  Gdy dojechaliśmy do kina odebraliśmy bilety z kasy i czekaliśmy na sofach. Kontynuowaliśmy rozmowę z samochodu i tuż przed wejściem do kina ,James kupił nam po największym kuble popcornu. Owszem, prawie wszystko zjadłyśmy przed seansem więc kupił nam następny. Zawsze był miły i kupował nam to co chciałyśmy ,a my nie za bardzo chciałyśmy go wykorzystywać, ale on zawsze miał szacunek do kobiet, nawet zapłacił nam za bilety. Film trwał ponad 2 godziny ale był super. Można nawet się rozpłakać, ale jestem z Kat mocne i ... trzymałyśmy się za rękę, co było dziwne. Wyszłyśmy z kina awaryjnym wyjściem. Zawsze nas wypuszczają na dwór. Musieliśmy cofać się do głównego wyjścia. Obejrzeliśmy kilka sklepów. Miałam przy sobie kieszonkowe. Pomyślałam, że zaszaleje. Z każdego sklepu wychodziłam z pełny rękoma. James pomagał mi mieść wszystkie torby. Moje oszczędności z całego życia. Była to duża sumę i jak na całe życie zbierania, nie za dużo wydałam. Kat poszła do toalety a ja i James chodziliśmy w pobliżu toalet. W pewnym momencie ,na wystawie zauważyłam piękną sukienkę. Pomyślałam ,że wejdę do sklepu pytając o cenę. Była za wysoka jak na jedną sukienkę, pomyślałam.
-I co ,ile kosztuje - spytał James.
-350zł - odparłam i wzdychnęłam smutno.
James po jakimś czasie odparł.
-Ja ci ją kupię.
Zrobiłam wielkie oczy i spojrzałam na niego.
-Nie, nie kupuj mi jej. Jest za droga. Wystarczy, że wstawiłeś nam kino i popcorn - powiedziałam.
-No dobrze, jeśli sobie tego życzysz.
-Dziękuje - odpowiedziałam i uśmiechnęłam się i przytuliłam się do niego.
Po chwili z toalet wyszła Kat.
-To co ,idziemy coś zjeść - zapytała Kat.
-Jasne - odpowiedział James i wyszliśmy z galerii.
-Gdzie jedziemy? - zapytałam.
-Zobaczysz - odpowiedział
Zapakował moje torby do bagażnika bo nigdzie indziej by się nie zmieściły. Weszłam do samochodu i pojechaliśmy. Jechaliśmy 5 minut i byliśmy na miejscu. Mieszkam w Dublinie od urodzenia, ale nigdy nie byłam w tym miejscu, do którego jechaliśmy. Zabrał nas do wykwintnej restauracji.






Piękna i nowoczesna restauracja z żółtymi dodatkami. Dziś była otoczona ludźmi ale znalazło się dla nas miejsce. Stanęłyśmy z Kat przy Jamesie i czekałyśmy. Poprosił o rezerwacje numer 4. Czyżby wcześniej zarezerwował nam miejsce? Kelner zaprowadził nas do stolika. Był on pięknie ozdobiony.  James odsunął nam kolejno krzesła i podsunął je przy siadaniu. Zachował się jak dżentelmen. Następnie on usiadł. Przyniesiono nam kartę dań. Jak spojrzałam na cenę, to aż mi oczy wyszły na wierzch. Jedno danie kosztowało połowę z mojej wymarzonej sukienki. James nie odpuści i będzie się upierał na zapłacenie za obiado-kolacje.
-Wybierzcie co chcecie, ja zapłacę.
-James... - odpowiedziałam przedłużając zdanie.
-Nie ma żadnego James. Ja zaproponowałem wypad z wami do kina i na obiad wiec ja zapłacę.
W karcie widziałam tylko same nowości. Nowe potrawy i pewnie też smaki. Spróbowałam jednej z potraw. Po kilku minutach, każdy dostał swoje danie. Na moim talerzu było pełno składników. Ziemniaki ,warzywa, sos. Nie wiedziałam za co mam się zabrać ,ale byłą bardzo pyszne. Nigdy nie jadłam tak dobrej potrawy. Po zjedzeniu James poprosił o rachunek. Jak usłyszałam tę liczbę, padłam. James nie zrobił jakieś dziwnej miny, tylko po prostu dał kelnerowi kartę kredytową. Był bardzo bogaty. Miał bogatą mamę i dostawał jeszcze z alimenty ponieważ miał już 18 lat. Był o rok starszy ode mnie i Kat. Po chwili wyszliśmy z restauracji i zaczęliśmy się śmiać.
-Haha! James byłeś taki poważny. - zaśmiała się Kat
-Haha! Kat, ta wdzięczność za przyniesienie dania! - roześmiałam się
-No co ,klasę trzeba mieć! - zawołał James.
Była już 19.00 godzina ,poszliśmy do samochodu i pojechaliśmy do domu. Odprowadził Kat i podszedł do samochodu. Wyjął wszystkie moje torby i wszedł do mojego domu a ja za nim. Przywitał się z moimi rodzicami i poszliśmy na górę. Położył wszystkie torby z ciuchami w wejściu do mojego pokoju i wszedł do niego. Oparłam się o ścianę i powiedziałam:
-Dziękuję James, za dzisiaj i za to, że przytargałeś tu moje torby.
-Ja też dziękuje, że spędziłaś ze mną dzień. - powiedział i pocałował mnie namiętnie w usta.
Popatrzeliśmy sobie w oczy. Byłam bardzo tym podekscytowana. Pierwszy raz nie miałam wątpliwości do tego, żeby go pocałować. Bałam się, że przez to nasza przyjaźń się może tak w jednej chwili skończyć. Jednak czułam się pewnie. To tylko raz. Nic wielkiego.
-No to, ja już może pójdę - powiedział.
-Dobrze - odpowiedziałam i uśmiechnęłam się.
Odprowadziłam go do samych drzwi. Następnie weszłam delikatnie po schodach i poszłam do swojego pokoju. Zdjęłam buty, rozpakowałam torebkę i poszłam do łazienki. Rozebrałam się i weszłam do wanny. Zrelaksowałam się. Po jakimś czasie siedzenia w wannie ubrałam się w piżamę i poszłam do swojego pokoju. Zeszłam na dół do rodziców i wspólnie oglądaliśmy telewizor. Z 20.00 zrobiła się 23:00 więc stwierdziłam, że pójdę do pokoju i się położę. Jak stwierdziłam, tak zrobiłam. Położyłam się wygodnie i zabrałam telefon do ręki. Napisałam SMS do Jamesa.
<SMS>
Ja: Hej James, to ja Juliett. Chciałam ci jeszcze raz za dzień i za to na końcu :-)
Nie czekałam długo za odpowiedzią. Po kilku minutach odpisał
James: Hej. Na prawdę nie ma za co to byłą przyjemność. To na końcu było prosto z serca Juliett.
Ja: Pozwolisz, że pójdę spać.
James: Dobrze, ale musimy się umówić.
Ja: OK no to o 15:00 u mnie?
James: Dobrze, dobranoc :*
Ja: Dobranoc.
James wysłał mi buziaczka na końcu. To było wspaniałe. Jutro do 15 musiałam się ogarnąć więc poszłam spać. Obudziłam się o godzinie 10:00. Szybko wstałam i poszłam do łazienki się ogarnąć. Umyłam zęby ,uczesałam się w koka i zrobiłam lekki makijaż.




Zeszłam na dół, zajrzałam do lodówki i zrobiłam sobie śniadanie. Przygotowałam wszystko na sandwicze. Wyjęłam toster i zaczęłam robić ciepłe tosty. Usiadłam przed telewizorem i oglądałam jakieś bajki. Poczułam się jak pięciolatka. Zawsze jadłam śniadanie i oglądałam poranne bajki. Zaczynały się one od 7.00 a u mnie 7.00 to świt. Za to tu ,teraz w prawdziwym świecie ,nie w wehikule czasu było przed 11 i z niecierpliwością czekałam na Jamesa. Odłożyłam talerz do zmywarki i poszłam na górę. Otworzyłam laptopa i weszłam na facebooka. Mało osób online, bo wakacje i przeważnie wstawali około godziny 13.00 a prawdziwe czatowanie zaczynało się o 22.00. A więc weszłam na czat z Kat.
<CZAT Z KAT>
Ja: Hej Kat, nie uwierzysz
Kat: Uwierzę, tyko powiedz w co mam wierzyć.
Ja: A no więc ... WCZORAJ CAŁOWAŁAM SIĘ Z JAMESEM!
Kat: WOOOO!
Kat bardzo chciała żebyśmy byli razem z Jamesem, jednak jej przyjaźń długo by z nami jeszcze trwała a nie tak jak moja i Jamesa . Pisałyśmy jeszcze z 2 godziny. Zadzwonił do mnie James.
<ROZMOWA PRZEZ TELEFON Z JAMESEM>
James: No hej ,Juliett.
Ja: Hej hej.
James: Mogę wpaść wcześniej?
Ja: Jasne! O której będziesz?
James: Zaraz będę, długo czekać nie będziesz musiała.
Ja: No okey.
Rozłączyłam się i od razu ktoś zadzwonił do drzwi. Krzyknęłam:
-JA OTWORZE MAMO, TO DO MNIE!
Otworzyłam drzwi i okazało się, że to był James. Pewnie rozmawiał ze mną i był przed moim domem.
- No hej - odezwał się James.
-Cześć ,cześć ,wchodź.
Wszedł do domu i pocałował mnie w policzek. Zawsze byliśmy tylko przyjaciółmi, a teraz - całusy.


Kochani! Zostawiajcie po sobie komentarze ! Jeśli macie pytania - piszcie an ask'u ! ZAPRASZAM DO ŚLEDZENIA DALSZYCH RODZIAŁÓW !



wtorek, 27 sierpnia 2013

Rozdział 3

To był raj dla podniebienia. Byłam tak strasznie głodna ,że zjadłam wszystkie kawałki pizzy. Czas tak szybko leciał.Z 14.00 zrobiła się 15.00 więc zabrałam tatę i poszliśmy do domu Kat. Zadzwoniłam do drzwi. <Ding ,dong> -Dzień dobry ,Cześć Jul ,zapraszam. Weszłam z tatą do wielkiego salonu o odcieniu beżowym. Tata przywitał się z matką Kate buziakiem w policzek ,a ona zaczerwieniła się lekko. -Cześć, Lily. -Witaj Sebastianie -odezwała się z powagą mama Kat. -Hahahahi - rozległo się po całym domu. I Nagle nasi rodzice zaczęli się śmiać. Usiedliśmy na białej, skórzanej sofie ,przy małym ,szklanym stoliku. -Podać wam coś do picia? Kawy ,herbaty ,soku ? - Spytała uprzejmie mama Kat. -Ja poproszę sok - odezwałam się -A ja kawę. - Odpowiedział tata -Mamo pomogę ci - Powiedziała z uśmiechem Kat. Gdy już mama Kat przyniosła wszystkim napoje zaczęliśmy rozmowę. -A wiec Lily. Wyjeżdżamy na wakacje. Ja ,moja żona i Juliett. Juliett wpadła na pomysł, że moglibyśmy zabrać Kat ze sobą. Wtedy Jenny i Kat były sobą zajęte. To gdzieś pójdą na zakupy albo coś innego. -Muszę to przemyśleć - odpowiedziała surowo matka Kate. -Ale mamo! Proszę. Ja bardzo chcę jechać z Juliett i jej rodzicami na wakacje - odezwała się Kat. Widać ,że bardzo jej na tym zależało. -A państwo gdzie jadą? - Nie zwracając uwagi na córę ,spytała matka. -Do Miami. Lecimy samolotem. Jutro musimy wszystko załatwić z biurem podróży. -A no dobrze. Do jutra mamy jeszcze dużo czasu, aby przemyśleć cała tą sprawę. Ja w tym czasie dopiłam sok a tata kawę. Tata rozmawiał jeszcze z panią Jenną długo za to ja poszłam z Kat do jej pokoju. -Kat miałaś mi się coś spytać prawda? -zapytałam . -Tak,a no więc ,czy wysłałaś już nasze nagranie z piosenką? -Jasne! Jak to obejrzałam to...nie skomentowałam, ale ściągnęłam program do przerabiania filmów. Nasz głos mógłby nawet wygrać X-Factor! -A mogę to zobaczyć? -Jasne! Kat otworzyła laptopa szybkim ruchem ręki i mocno kliknęła na przycisk. Włączyliśmy przeglądarkę i wpisałyśmy link, na którym był konkurs. Weszłyśmy w nasze nagranie. Moja kumpela była bardzo zachwycona przeróbką naszej piosenki. Była ona na 2 miejscu najczęściej wyświetlanych nagrań. Na 1 miejscu była jakaś Bella. Nie znałam tej dziewczyny. Chyba każda nastolatka marzy o spotkaniu z ulubionym zespołem ,piosenkarzem, piosenkarką. Ja miałam zamiar wygrać DZIEŃ z nimi. Byłam ciekawa, co oni robią poza sceną, jak żyją w tym normalnym świecie. Wyniki konkursu miały się pojawić pod koniec naszego wyjazdu. Siedziałam u Kat kilka dobrych godzin, odkąd przyszłam do niej z tatą. Było jeszcze tak wiele tematów do obgadania co to planowanego wyjazdu do Miami, a tak mało czasu. Z 15:00 zrobiła się 21:00. Wyjrzałam przez okno w pokoju Kat. Było pochmurno i coraz to ciemniej. Słońca na niebie już nie było zastąpił je księżyc. Coraz to zimniejsze podmuchy wiatru i mniejsza temperatura powietrza. Postanowiłam nie zawracać już głowy Kat i zeszłyśmy na dół. Założyłam trampki, pożegnałam się z koleżanką buziakiem w policzek i otworzyłam drzwi. Przeszłam na drugą stronę ulicy i weszłam do domu. Mama siedziała w jadalni i jadła kanapką z sałatą i pomidorem, a tata sprawdzał pogodę na następny tydzień. Krzyknęłam: -Maaaaaaamo!Wróciłam i idę na górę! -Dobrze kochanie! - odkrzyknęła mama. Weszłam po schodach i otworzyłam drzwi. na łóżku leżał już bilet na samolot do Miami. Skakałam jak szalona z radości! Nałóżku nie leżał jeden bilet! Tylko dwa! Dla mnie i dla Kat! Nie wiem jak tata przekonał panią Lily,ale byłam mu niezmiernie wdzięczna. Zbiegłam na dół po schodach i wtuliłam się w tatę i mamę. Rzekłam z entuzjazmem: -Mamo, tato , dziękuje! Rodzice spojrzeli na siebie z otępieniem uśmiechnęli się. -AAA! Dziękuję ,Dziękuję ,Dziękuję ,Dziękuję ,Dziękuję ! -Nam nie dziękuj, dziękuj mamie Kat- mruknął tata. -Jutro z rana przyniosę jej bukiet róż i podziękuję na kolanach! WOOHO! -Córeczko opanuj się -odpowiedziała uśmiechnięta mama. -Dobrze mamo, ja idę na górę. Weszłam po schodach z wielkim uśmiechem na twarzy. Chyba nigdy jeszcze nie byłam tak szczęśliwa. Mogłam zaryzykować i stwierdzić ,że jestem najszczęśliwszym człowiekiem na ziemi. Weszłam do pokoju i od razu wzięłam telefon do ręki. Wybrałam numer do Kat. One jeszcze nic nie wiedziała. <dzwonię> -HEJ KAT! -Juliett, co taka szczęśliwa? -Zgaduj. -Już przyszły wyniki konkursu -Gdzieee tam już? Twoja mama się zgodziła, żebyś leciała z nami do Miami! -AAAA!WOHO! -No! Super nie? -Super ,Super ,Super ,Super ,Super!- zaczęła drzeć się do słuchawki Kat. Była już prawie 22.00 a ja wrzeszczałam na cały dom. Po kilku minutach cieszenia się razem z Kat, poszłam do łazienki. Rozebrałam się, weszłam do wanny i nalałam sobie ciepłej wody z pianką. Wsypałam sobie kilka ususzonych płatek róż do kąpieli. Zrelaksowałam się. po 30 minutach, odmaczając się w wannie wyszłam z niej. Owinęłam się w ręcznik i poszłam uczesać włosy w koka. Umyłam zęby, popsikałam się antyperspirantem i wyszłam owinięta w ręczniku do swojego pokoju. Ubrałam się w ciepłą piżamę i usiadłam wygodnie na łóżku. Otworzyłam laptopa i sprawdziłam listę znajomych online na facebooku. Była tam Kat, James i wiele innych znajomych z ulicy i dawnych znajomych z gimnazjum. Otworzyłam czat z Jamesem. Sprawdziłam, że moje ostatnie czatowanie było z miesiąc temu. Strasznie go olałam od czasu zakończenia gimnazjum. Jak chodziliśmy do szkoły spotykaliśmy się codziennie. Tu poszliśmy na zakupy ,tu do kina , tam do teatru.Uczyliśmy się razem do klasówek, kartkówek. Dzięki jego wiedzy zdałam sprawdzian gimnazjalny i wyszłam ze szkoły. Zawsze byliśmy razem. Nigdy nie oddalaliśmy się od siebie. Czułam się z nim jak z bratem. Pocieszał po zerwaniu z jakimś debilem. Postanowiłam odnowić nasze relacje. Chciałam ,żeby było tak ,jak przed miesiące. Ja, on i Kat. Napisałam do niego. <CZAT> Ja: Cześć James. Co tam u Ciebie? James: O. Wreszcie napisałaś. Witaj Juliett. U mnie wszystko w porządku, a u Ciebie? Ja: Również. Wszystko dobrze. Mam plany na świetne wakacje. James: Ja zostaje w domu. Od rozstania moich rodziców, nie wyjechałem nigdzie. Mama nigdzie nie proponuje wyjazdu. Ja: A no to ... tak trochę oklepane wakacje, bo zostajesz w domu? James: Tak ,ale mam pomysł. Od dawna nigdzie nie byliśmy razem, jako paczka przyjaciół. Może jutro gdzieś się wybierzemy? Ty ,ja i Kate. Ja: Jasne! Może do kina? James: Tak ,może być. Dodamy Kate do Czatu? Ja: Jasne. ...Użytkownik KAT został/a dodana do rozmowy... Kat: Hej Ja: Hej Kat James: Witaj Kat! Kat: James! Jak ja dawno Cię nie widziałam! James: Ja Ciebie też. Kat i James zawsze mieli dobre relacje. Po jednym dniu bez Jamesa ,Kate nie mogła wytrzymać. Teraz znowu będziemy razem i nikt nie będzie tęsknił. Kat: To co robimy kochani? Ja: No Kat, mamy Ci coś do zaproponowania. Idziesz jutro z Nami do kina? Ja ,Ty i James. Co ty na to? Kat: Tak, jasne. Nie spędzaliśmy ostatnio dużo czasu z Jamesem. Z chęcią pójdę. James: Wyśle wam na pocztę listę filmów a wy sobie wybierzcie, jeszcze dziś zarezerwuje miejsca. ...użytkownik JAMES wysłał zdjęcie.... Kat: to co Jul. Idziemy na ten nowy film-dramat? Wszedł wczoraj do kin. Ja: No ok ,a ty James ,co sądzisz? James: A no ok. To ja zamawiam bilety na fotelach do góry. godzina 23:30 Ja: O ja Cię. Patrzcie która godzina. Moi rodzice już pewno dawno śpią. Musze lecieć. James: ok no to ja po was przyjadę o 14:00 bo ok 15:30 zaczyna się film. Kat: Ok Ja: Ok to do jutra pyśki Wysłałam ostatnią wiadomość i wyłączyłam laptopa. Odłożyłam go na szafkę i wsunęłam się pod kołdrę. Była taka cieplutka. Zamknęłam oczy i oddałam się w objęcia Morfeusza.

Pozostwaw bo sobie komentarz . :)



poniedziałek, 26 sierpnia 2013

Rozdział 2

Położyłam się na moim ogromnym, łóżku. Spojrzałam na okno. Pogoda była bardzo ładna Ba! Nawet fenomenalna porównując ją do deszczowej aury sprzed kilku dni. Wzięłam laptopa i położyłam go sobie na kolanach.Otworzyłam przeglądarkę wpisałam adres strony i zaczęłam przeglądać facebooka. Przeraziłam się. Opadła mi szczęka. Na mojej tablicy były zdjęcia z poprzedniego wieczoru. Udostępniła je Alice. Widać było na nich jak całuję się z moim najlepszym przyjacielem. Był to James. James jest moim drugim najlepszym przyjacielem od przedszkola i zawsze dobrze się z nim dogadywałam ,chociaż ,że był przeciwnej płci. Jak mogłam do tego dopuścić!? JA I JAMES!? Dawno go nie widziałam... Automatycznie napisałam do tej wywłoki, żeby usunęła zdjęcia. Przeprowadziłyśmy długą rozmowę na temat tego. Dziewczyna jednak postawiała na swoim. Tłumaczyłam jej cały czas ,że te fotografie muszą zniknąć. Wreszcie zrozumiała, ugięła się i je usunęła. Bogu dzięki!. Zdjęcie zostało usunięte i cała sprawa ucichła. Zmęczona całą sytuacją poszłam spać, gdy zegar pokazał godzinę 23.17 i momentalnie zasnęłam. Obudził mnie nad ranem kundel mojej sąsiadki. Kocham psy, ale tego śliniącego stworzenia nienawidzę. Cały czas drze tę mordę i nie daje ludziom spać. -Kiedyś coś z tym zrobię - pomyślałam. Potarłam zmęczone oczy i spuściłam stopy na podłogę. Poczułam bijący od nich chłód. Założyłam mięciutkie kapcie i zbiegłam po schodach na dół starając się by nie zrobić hałasu. Cały czas przymrużałam powieki, nie mogłam znieść tego rażącego światła. Byłam głodna jak wilk. Postanowiłam zjeść kanapki i wypić kubek gorącej kawy ,która z pewnością postawi mnie na nogi. Rozmasowałam obolały brzuszek po zjedzeniu sytego śniadania. Położyłam się wygodnie na kanapie i włączyłam telewizor. Przeszukałam wszystkie kanały i nie znalazłam niczego ciekawego. Wiedziałam, że mama na pewno już dawno nie śpi wiec postanowiłam pójść do jej pokoju. -Mamo, śpisz ? - spytałam cicho. -Nie śpię już od świtu, ale tata śpi. Przyjechał o 5.00 z nocki. Może chodźmy do jadalni, zrobię kawę. -Dobrze,piłam już kawę ,ale tobie chętnie ją zaparzę. - odparłam. Starałam się być jak najmilsza dla rodzicielki, bo wiedziałam ,że jest nadal zła za wczorajszą akcję. Zeszłam wraz z mamą na dół. Podeszła do ekspresu, zrobiłam kawę i usiadłam przy stolę. Opiekunka napiła się kilka łyków gorącego napoju. - Kochanie, wiem ,że jesteś młoda i chcesz jak najbardziej korzystać z życia, ale musisz znać jakieś granice. Naprawdę przesadziłaś z tym ,że nie wróciłaś na noc do domu. Pomyślałaś chociaż o mnie? Wiesz jak się martwiłam. Myśl czasem o innych ,nie bądź egoistką- powiedziała. -Mamo... To wszystko przez alkohol to się więcej nie powtórzy,obiecuje-rzekłam i uśmiechnęłam się do mamy. -Dobrze, trzymam cię za słowo. Nagle przypomniałam sobie o jednej ważnej rzeczy. -Przepraszam mamo ,ale muszę iść na górę. Jest to pilna sprawa! - powiedziałam biegnąc po schodach. -Dobrze ,dobrze. - odpowiedziała mama. Wleciałam do pokoju jak szalona i zatrzasnęłam za sobą drzwi. Jak mogłam o tym zapomnieć? Zabrałam do rąk kamerę ,podłączyłam ją pod kabel do laptopa. Włożyłam na pulpit plik z naszym nagraniem ,,Best Song Ever". Troszkę przerobiłam nasze głosy ,by nie było słyszeć naszego fałszu. No cóż... Teraz każdy tak robi, nawet najlepsze gwiazdy. Wysłałam filmik i teraz mogłam tylko czekać na wyniki.Zeszłam na dół ,ale mamy już nie było. Była godzina 12.00 na pewno już była w pracy. Za to dziś spotkałam tatę. -Hej córcia! - powiedział z entuzjazmem -Hej tato! - podbiegłam i rzuciłam mu się w ramiona. Nie widziałam taty od 2 tygodni. Na okrągło był w pracy. Nie miał dla nas czasu ,jednak gdy już jesteśmy razem to spędzamy miło czas.. Tata ma teraz 14 dni wolnego,a mama zaczyna swój urlop od jutra. -Juliett mam dla Ciebie niespodziankę.Jedziemy na wakacje! -AAA! Świetnie! Tato, a gdzie jedziemy ? -Lecimy, do Miami. -O JA CIĘ ! Tato, czy Kat może z nami lecieć ?! Proszę!- powiedziałam i zrobiłam minę smutnego pieska. -Musze porozmawiać z jej rodzicami. -Dobrze, jej mama ma dziś wolne możemy później wpaść do nich na kawę. -No okej. -Dziękuje tatuś! Czułam się wtedy jakbym była najszczęśliwszą osobą na świecie. Zawsze wyjeżdżaliśmy na normalne jezioro niedaleko Dublina.Miałyśmy z Kat z 10 lat i nie mogłyśmy oddalać się od domku ani o 50 m bo twierdzono, że się zgubimy albo, że nas ktoś porwie. Mieliśmy domek w lesie , robiliśmy ognisko z rodziną Kat ,ale te wakacje zapowiadały się najlepsze. Mamy 17 lat. teraz to nawet możemy robić co chcemy. Wpuszczą nas na każdą imprezę w Miami, wychodzimy z hotelu o której chcemy. Może w te wakacje znajdę miłość swojego życia. Od razu zadzwoniłam do Kat. -Kat ,Kat ,Kat ,Kat wpadnę dziś z ojcem do twojej mamy. -Ale po co? Czemu z twoim ojcem? Coś się stało? Kat gadała jakby się o coś bała .Ma kruche uczucia i nie czuje się pewnie jak mów się do niej tajemniczo. -Jeśli twoja mama się zgodzi to jedziemy razem do MIAMI! -AAAAAAA! Trzeba było tak od razu . -To co ,chciałabyś ze mną lecieć ? -Jasne kochana ,poprę twój pomysł, a jeszcze jedna sprawa, ale to obgadamy jak przyjdziesz -Ok ,no to pa ,do zobaczenia. Rozłączyłam się i poszłam do łazienki. Z tego wszystkiego zapomniałam się ubrać ,umyć i uczesać więc poszłam nadrobić codzienne zaległości. Wystarczyło mi 10 minut i ruszyłam do pokoju. Stanęłam przed garderobą i wpatrywałam się w nią przez dłuższą chwilę. Wybrałam sobie jakieś ciuszki na co dzień.
Ubrałam się i wyjrzałam przez okno. Kat mieszka naprzeciwko mnie ,akurat siedziała w oknie. -Ej ,Kat ! - Zawołałam -HEJ ! -O której możemy wpaść ? Była godzina 13:15. -Około 15:00 -Okey! Krzyczałam tak ,że wszyscy sąsiedzi wyjrzeli zza okien. Nikt nie wiedział kto krzyczał ,bo szybko schowałyśmy się do domu. Zeszłam za dół. Byłam głodna. Zawsze o 13.00 mieliśmy obiad. Mama byłą w pracy więc zamówiłam pizze. Położyłam się na kanapie i zasnęłam. Obudził mnie dzwonek do drzwi. Przyjechała pizza. Otworzyłam i odebrałam pizze. Wzięłam kawałek i usiadłam na kanapie. Rozkoszując się smakiem ciasta i dodatków. To był raj dla podniebienia.


Przepraszam, ale chyba troszku krótki. Nie znam się jeszcze to dopiero mój drugi rozdział i nie wiem ile mam ograniczenie pisać ale na pewno się nauczę :) 








niedziela, 25 sierpnia 2013

Rozdział 1

Dziś jestem zaproszona na imprezę nad jeziorem .Mam zamiar iść na nią z Kate ,dlatego teraz wybieramy się na małe zakupy do ubioru. Pierwszy odwiedzony przez nas sklep to H&M .




Przeszłam cały sklep ,obejrzałam dokładnie każdy wieszak ,przymierzyłam z 10 rzeczy ,niestety żaden mi nie odpowiadał więc wraz z Kate wyszłyśmy ze sklepu. Następny sklep to MOHITO. 





Wybrałam tam kilka pięknych sukienek. jedna z nich była wyjątkowo piękna. Następnie poszłyśmy do małej kawiarenki .Wypiłyśmy kawę ,zjadłyśmy ciastko i poszłyśmy na dalsze obchody po sklepach .Gdy wychodziłyśmy ,zauważyłyśmy wielki bilbord o One Direction. 
-Ej Juliett spójrz! - krzyknęła Kat 
-Kat, nasze spełnienie marzeń wisi na bilbordzie!!!
Zaczęłam skakać ,krzyczeć , kwiczeć. Ze szczęścia aż się popłakałam wraz z Kat. 
Zawsze z Kat uwielbiałyśmy boysband One Direction .Mają super piosenki ,wiele fanek. Wystarczyło tylko nagrać najlepszą wersje ich ostatniego popularnego kawałka ,,Best Song Ever ". Tuż po zakupach szybko pojechałyśmy do mnie do domu .Tak się składało ,że mam kamerę na którą mogłyśmy nagrać cover piosenki z jak największą jakością. Wpadłyśmy do domu jak kurz .Nawet nie zauważyłyśmy mojej mamy siedzącej na kanapie w salonie .





-Dziewczynki !Gdzie tak lecicie szybko?! - spytała mama .
-Na górę!  - krzyknęłam 
-Dobrze ale uważajcie na siebie !
Na to już nic nie odpowiedziałam tylko poszłam do swojego pokoju . 
-Juliett trzeba się dobrze przygotować. Musimy to wygrać.  
-Wiem Kat. Damy z Siebie wszystko. 
Miałam wielki pokój ,zestaw do karaoke. Co tu miało nie wypalić? Tylko nasz głos i trochę starań a wszystko pójdzie po naszej myśli. Automatycznie zaczęłyśmy nagrywać piosenkę. mój pokój zamienił się w scenę a my śpiewałyśmy jak szalone. Aż mama zwróciła nam uwagę ,ale nic nie słyszałyśmy oprócz naszego głosu i podkładu.Przez to zgubiłyśmy poczucie czasu. była 22.00 a my śpiewałyśmy. 
-Kat ,Kat ,Kat ,Kat ,Kat !!! Jest 22:05 a my miałyśmy być na imprezie o 20.00 !
-Juliett szybko ubieraj się ,zrób makijaż ja pójdę się spytać twojej mamie czy nas podwiezie.
-Ok - Odpowiedziałam w nerwach .Szybko poszłam do łazienki. 




Zrobiłam szybki makijaż,uczesałam się i ubrałam w nową sukienkę. 




Kat w tym momencie również się ubrała i przypudrowała. Byłyśmy gotowe do wyjścia na imprezę. Strasznie spóźnione weszłyśmy do samochodu i wraz z mamą odjechałyśmy. Do jeziora nie było daleko, jednak mama z chęcią nas podwiozła. Jak zajechałyśmy byłą 22:40. Wszyscy z niecierpliwością za nami czekali a my głupie się spóźniłyśmy. Imprezowałyśmy do rana. Nie obyło się bez picia alkoholu.Tańczyłyśmy ,wznosiłyśmy toasty i całowałyśmy się z kim popadło po kolei. Ranek ,godzina 9:00. Obudziłam się leżąc na plaży przykryta kocem. Czułam ,że dużo wczoraj wypiłam .Kate jeszcze spała. Nie budziłam jej bo i tak od razu się obudziła. 
-Kat, wezwij Taxi .Mama jeszcze pewnie śpi ,a tata jest w pracy. 
Kat od razu zadzwoniła. Czekałyśmy na taxówkę 10 min. Gdy dojechałyśmy do domu była 9:30 . Pożegnałam się z Kat ,dałam jej causa w policzek i weszłam do domu. mama była na nogach od samego rana .Posprzątała cały dom i umyła okna .Powiesiła nowe firany i wytrzepała dywany .
-Hej mamuś. - powiedziałam zaspana
-Kochana ,gdzieś ty była całą noc, martwiłam się i chyba 20 razy do Ciebie dzwoniłam ?! Nie spałam.
Faktycznie mama dzwoniła ,miałam pełno nieodebranych połączeń od mamy.
-Przepraszam Cię. Nie słyszałam. Spałam na plaży ,kompletnie nie widziałam co robię.
-Czuję od Ciebie alkohol. Piłaś ?
-Tak. -odpowiedziałam
-Masz 17 lat ,dziewczyno! Nie możesz pic w tym wieku ,jesteś za młoda.
Bez słowa poszłam do siebie do pokoju .




Położyłam torbę na łóżku i poszłam się odświeżyć .Weszłam do wanny i relaksowałam się. Owinięta w ręczniku poszłam do pokoju, podeszłam do garderoby i ubrałam się w piżame .Położyłam się na łóżku i otworzyłam laptopa . Weszłam na facebooka. Przeraziłam się tego ,co zobaczyłam. 


Chyba krótki ,ale nic. Komentujcie ,bo to motywuje do dalszego pisania. :*








Witam :)

Witajcie Kochani! ♥

Jestem Klaudia i witam Was serdecznie na moim blogu.
Będę tu pisała imaginy 1D. 
One Direction to jeden z moich ulubionych zespołów muzycznych.
Zapraszam do czytania opowiadania. 
=]